Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 marca 2017

Do trzech razy sztuka - mam wizę, wracam do Stanów!

Hej! Zgadnijcie kto po raz setny nie wywiązał się z obietnicy częstszego pisania! Anyway.. Zamiast setnych tłumaczeń przejdę po prostu do właściwej treści notki. Raz, dwa, trzy - akcja! (studia filmowe się udzielają haha). Okej.
Słowem wstępu: w poniedziałek pojechałam do Krakowa po (trzecią już) wizę... poszło idealnie!


środa, 25 czerwca 2014

Visa approved!

Zdziwiłam się dzisiaj niesamowicie, bo pobudka o 6 rano nie sprawiła mi większej trudności. Co więcej, byłam spokojna i z uśmiechem na twarzy wyszłam z domu. Jednak w połowie drogi do Krakowa już nie było mi do śmiechu, byłam tak zestresowana, że aż wstyd. Pod konsulat dotarłam o 9:45, a już o 10:05 weszłam do środka, co bardzo mnie ucieszyło, bo jako jedyna z umówionych na 10:30 załapałam się wcześniej (swoją drogą, facet zbierający paszporty był SPOKO, if you know what I mean :D). Do poczekalni weszłam, gdy świecił się numerek 66, ja miałam 78, ale wcale nie czekałam na niego długo. Gdy tylko mój numerek pojawił się na ekranie, od razu przestałam się stresować. Konsul okazał się świetny :) Rozmowa od samego początku była po angielsku, a ja nie mogłabym wymarzyć sobie lepszych pytań! Dlaczego chcesz zostać au pair? Co chcesz robić po powrocie? Iloma dziećmi będziesz się opiekować i w jakim są wieku? Gdzie będziesz mieszkać? 
Czy będziesz chodzić na jakieś kursy? Czy zapoznałaś się ze swoimi prawami? Na koniec konsul dorzucił jeszcze : "Pamiętaj, że nie mogą Ci zabrać paszportu. Mam nadzieję, że Twój pobyt w USA będzie udany!" <3. Best moment ever...


 W końcu mogę odetchnąć z ulgą. Załatwiłam wszystkie formalności! Nic nie stoi mi na przeszkodzie... Zostało 11 dni.  

piątek, 13 czerwca 2014

Wyscig z czasem...

Wyniki przyjęć do liceum, prawo jazdy, matura. Trzy najbardziej stresujące momenty w moim życiu. DO WCZORAJ. Procedury związane z wypełnianiem wniosku wizowego zakwestionowały moją "inteligencję", mało brakowało, a zapomniałabym jak się nazywam. Do mojego rozstrojenia nerwowego przyczynił się też fakt, że w ciągu jednego dnia "Najbliższa data spotkania" przeskoczyła z 18 czerwca... na 24 (przypominam, że wylot mam 7 lipca). Co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? To właśnie forma płatności przysporzyła mi najwięcej problemów. Poszłam do Banku Pocztowego, gdzie kolejny raz spotkałam się z niedoinformowanym pracownikiem (deja vu wizyt u lekarza). Kasjerka powiedziała mi, że żadnego numerku (potrzebnego do dalszych działań wizowych) mi nie da - jedynie datę i godzinę dokonania wpłaty. Został więc przelew, a co za tym idzie - w końcu wybrałam się do swojego banku i uregulowałam stan konta, który płaczliwie domagał się tego od jakiegoś czasu, krzycząc, że ma już dośc bycia na minusie :D. No ale dobra, po wielu kolejnych nerwach, zamęczaniu innych au pairek (którym raz jeszcze dziękuję <3), godzinkę temu w końcu mogłam ustawić termin spotkania. 25 czerwca. 12 dni do wylotu. 7 dni roboczych. Musi się udać! :D