Hej! Zgodnie z tradycją przyszedł czas na opisanie zeszłego weekendu (tym razem nieco później niż zwykle, ale o tym dlaczego napiszę później). W sobotę pojechałam do Seattle spotkać się z Agą i pochodziłysmy trochę po downtown, gdzie mogłyśmy podziwiać świąteczne dekoracje.
W niedzielę w końcu udałam się na spotkanie au pair. Tym razem naszą atrakcją były łyżwy w Bellevue. Muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę, bo świetnie spędziłam tam czas. Od razu poprzypominały mi się wszystkie akcje, które działy się na lodowisku, gdy byłam jeszcze w Polsce haha, zawsze mieliśmy mnóstwo zabawy, tęsknię za tymi czasami.
Po spotkaniu poszłam z kilkoma au pairkami na paradę Let it snow!, również w Bellevue. Widowisko trwało co prawda jedynie 20 minut, ale to wystarczyło, aby w pełni poczuć magię świątecznego klimatu. Ah, i mieliśmy sztuczny śnieg!
Teraz pozwólcie, że wytłumaczę swoją nieobecność na tym blogu. Otóż, ten tydzień był naprawdę szalony, ze względu na... koncert Lucy Hale <3. Na pewno wielu z Was wie, że uwieeeeelbiam serial Pretty Little Liars i nawet prowadzę na jego temat bloga, więc można domyślić się jak bardzo chciałam Lucy zobaczyć. Niestety, biletów na koncert nie można było kupić, jedyną opcją było ich wygranie. Jednakże, udało się! Wszystko szczegółowo opisalam TUTAJ, także zapraszam zainteresowanych. Co więcej, osobiście wręczyłam jej mały upominek w imieniu całej Polski. Jestem przeszczęśliwa, nawet nie marzyłam o tym, żeby spotkać/zamienić słowo z kimś z obsady! Najpierw plan serialu, teraz to... Marzenia naprawdę się spełniają! Nigdy z nich nie rezygnujcie.
Na moim drugim blogu opisałam również całe show, także kolejny raz odsyłam Was TUTAJ.
Taka tam sesja z Lucy, nic nadzwyczajnego, pfff. Hahahah <3 Still can't believe it!
Do następnego (obiecuję, że bardziej się rozpiszę),
xoxo
xoxo













