czwartek, 21 maja 2015

Perfect match... na 100%!♥

Previously on... MGDREAMBIG:
"Mam nowinę!
Znalazłam Perfect Match na kolejny rok! ♥♥♥ Strasznie się cieszę, czuję, że podjełam świetną decyzję, rozmawiam z nimi na Skypie codziennie (a nawet na Facebooku haha), podoba mi się ich lokalizacja, mają słodkiego pieska i wgl, zapowiada się wspaniały czas."



Tak! Wszystkie powyższe słowa są w stu procentach prawdziwe i tym razem jestem PEWNA, że jadę do odpowiednich ludzi.  Do mojej rodzinki lecę już początkiem lipca (jutro albo pojutrze powinnam dostać bilety)! Przygotujcie się na lekki szok, bo nie, nie jest to California, o której pisałam, że marzę, wow!... Jak się okazuje ludzie są najważniejsi, wszystko inne schodzi na dalszy plan.

Hości: są jedyni w swoim rodzaju, troszkę "dziwni" haha,
z mega poczuciem humoru! :D
Dzieci: Jeden chłopiec, 15 lat!
Zwierzęta: Psiak ♥
Lokalizacja?



Bielsko-Biała


Niespodzianka!



WRACAM DO DOMU (znowu)


Nie ma lepszego PERFECT matchu niż własna rodzina.





Już Wam piszę co i jak!
Otóż, po moim pobycie w Polsce oficjalnie zrezygnowałam z przedłużenia. Dlaczego?

Pozwólcie, że najpierw Wam przypomnę co zadecydowało o tym, że chciałam zostać na rok dłużej - była to moja marcowa wycieczka do Californii. Czułam wtedy, że żyję, a odkrywanie nowych (i to jak pięknych miejsc) strasznie mi się spodobało. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na powrót, bo jest jeszcze przecież tak wiele rzeczy do zrobienia/zobaczenia. Czułam, że chcę zostać i zobaczyć jak wygląda życie w innym stanie.

Jednakże, uczucie, którego doswiadczyłam będąc w Polsce, i które nadal mi towarzyszy, było/jest sto razy silniejsze. Dopiero w Polsce uswiadomiłam sobie jak bardzo brakowało mi mojej rodziny, znajomych i ogólnie, "starego życia", które było zupeeeeełnie inne niż to, jakie mam teraz. Uwielbiam bycie au pair i nadal podtrzymuję zdanie, że była to moja najlepsza decyzja ever (i prawdopodobnie tak zostanie do końca życia, bo ten wyjazd już na stałe zmienił mnie i mój swiatopogląd na miliard różnych sposobów), czuję jednak, że chcę ruszyć naprzód, pójsć na studia, popracować, uniezależnić się (bo niestety nie jest to do końca możliwe mieszkając u obcych ludzi), a co najważniejsze - znów być wsród bliskich.

Pewnie częsć z Was powie, że jeszcze mi się tego studiowania i pracowania odechce (wiadomo, że prędzej czy później tak będzie :D), ale na chwilę obecną po prostu nie potrafię wyobrazić sobie kolejnego roku z dala od domu, a liczy się własnie to co jest teraz. Pewnie gdybym tam nie poleciała to byłoby mi łatwiej, ale teraz wiem, że najzwyczajniej w swiecie bym się męczyła podczas drugiego roku. Pobyt w Polsce umożliwił mi chwilowe powrócenie do rzeczywistosci, bo będąc w Stanach troszkę żyłam iluzją, która, co prawda, była swietna, ale naprawdę, czas na zmiany.

Stany mi nigdzie nie uciekną, już mam kilka pomysłów na powrót (Camp America lub Work&Travel), kto wie, może nawet program au pair po licencjacie? Zobaczymy. Teraz wiem (bo przekonałam się o tym na własnej skórze), że pozornie "niemożliwe" rzeczy są tak naprawdę łatwe do zrealizowania. Jak się chce to się potrafi! 


Poza tym, w Europie też jest tysiąc przecudownych miejsc, które najwyższy czas zobaczyć!

Tak naprawdę od początku tego mojego tygodnia w Polsce, od sekundy, w której zobaczyłam moje dziewczyny, w której zdałam sobie sprawę, że jestem we własciwym miejscu, nie chciałam już wracać do Stanów. Podczas całego tygodnia towarzyszyło mi to uczucie, z dnia na dzień coraz bardziej. Na lotnisko zawieźli mnie rodzice i pożegnanie było biliard razy trudniejsze niż rok temu... W lipcu 2014 roku miałam przed sobą największe marzenie do zrealizowania, leciałam w nieznane, a moja radosć nie znała granic, dlatego też było mi łatwo odlecieć (tzn no bez przesady, wiadomo, że nie łatwo, no ale wiecie o co chodzi). Patrzyłam wtedy na zapłakanych rodziców z lekkim smutkiem, ale jednak ekscytacja górowała (hello, 13 godzin później miałam znaleźć się w Nowym Jorku :D!). Teraz płakałam jeszcze bardziej niż oni. W sumie to nie płakałam - beczałam jak dziecko. Beczałam przechodząc przez bramki, czekając na samolot, jadąc busem do samolotu, noi oczywiscie przez cały lot z Krakowa do Frankfurtu. Później już byłam na to zbyt zmęczona :D.

Nie czuję się tchórzem, ani osobą przegraną, bo rok to i tak bardzo dużo. Wiem, że dobrze wykorzystałam ten czas i wezmę ze sobą te wspomnienia do grobu! :D W sumie to wręcz przeciwnie, czuję się bardzo dobrze bo wiem, że po powrocie do domu nie będę siedzieć na tyłku i narzekać, tylko wezmę się w garsć i będę żyć po swojemu.

Bawi mnie troszkę kwestia finansowa, bo za pieniądze przeznaczone na bilet do Polski (do której i tak wracam za 1,5 miesiąca) spokojnie mogłabym pozwiedzać wiele miejsc w USA, ale trudno, nie żałuję ani trochę, przecież gdybym tych pieniędzy nie wydała to nie zrozumiałabym czego naprawdę teraz potrzebuję i możliwe, że popełniłabym "błąd". 
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze bezzwrotna opłata za przedłużenie (367$), ale ok, życie jest zbyt krótkie, żeby się martwić ze względu na pieniądze. Ani one, ani zaliczenie nowego punktu z Bucket List nie są ważniejsze od najbliższych.



Naprawdę, jestem strasznie podekscytowana. Wiem, że dobrze robię.

USA, to, że się z Tobą pożegnam w lipcu nie znaczy, że już nigdy mnie nie zobaczysz!
Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz :D

Mam nadzieję, że zaskoczyła Was ta notka haha, dajcie znać!

Do zobaczenia za niedługo,

XOXO

37 komentarzy:

  1. Aaaa jednak! Czyli nie kłamałaś aż tak bardzo :)
    Najważniejsze jest to że ty wiesz co jest dla ciebie dobre. Niektóre osoby nie czują się gotowe by wracać. Ty jesteś i brawo dla ciebie. Samych cudownych chwil w Polszy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A Tobie jak najlepszej przygody w USA ♥

      Usuń
  2. Myślałam,że się ładuje zdjęcie stanu,w którym będziesz w tej wielkiej luce,a tu taka wielka niespodzinka :D ważne,że podjęłaś dobrą decyzję.Mam nadzieję,że możemy liczyć na notki również po powrocie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że jeszcze przez jakiś czas na pewno będę cos dodawać :)! I mam nadzieję, że nowa tematyka również Was zainteresuje :D Buziaki!

      Usuń
    2. Super! Tak jesteśmy za tym, żebyś dalej prowadziła bloga, bo jesteś w tym naprawdę dobra ♥

      Usuń
    3. Dziękuję! Zobaczymy jak to będzie ♥

      Usuń
  3. Teraz to się dopiero wzruszyłam ;) pierwotnie myślałam pewnie gdzieś okolice NYC, a tu proszę Polska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, malutka różnica, NYC vs. Polska haha :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Mega zaskoczyłaś mnie tą ostatnią notką i wiem że robisz dobrze bo zawsze możesz potem tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Cieszę się, że to w porę zrozumiałam.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Masz rację, wpis zaskoczył.! :D ale najważniejsze jest to czego Ty pragniesz. :) miałaś zaplanowany kolejny rok, ale jeśli zmieniłaś tą decyzję to dobrze. :) wybór należy do Ciebie. :) pięknie to napisałaś, że bliscy są najważniejsi.! :D powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ma być to będzie! :) Dziękuję!
      Buziaki i powodzenia z PM <3

      Usuń
  6. Notka - szok totalny. Ale skoro tego właśnie chcesz to dobrze. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, jestem pewna swojej decyzji, o wiele bardziej niż tej o przedłużeniu :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Jezu i znowu się wzruszyłam! Wczoraj jak czytałam poprzednią notkę ciągle byłam przekonana, że zdecydowałaś się na powrót. Jednak gdy przeczytałam, że znalazłaś perfect match to uznałam, że zostajesz na 100%! A tu taka niespodzianka. Podejrzewam, że jesteś mega szczęśliwa i wcale się nie dziwię. Stany nie uciekną, a przynajmniej będziesz miała swoich najbliższych dookoła siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no widzisz, rozgryzłas mnie! Dokładnie, ostatnie zdanie jest strzałem w dziesiątkę!
      Buziaki ♥

      Usuń
  8. Haha ale nas nabrałaś xd fajnie że wracasz do Polski<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Cholera, dawno mnie nic tak nie zaskoczylo :o To twoj wybor i na pewno trafny, bo co jak co Stany nie uciekna, a rodzina i przyjaciele... No coz ;)
    A co bedziesz studiowac ?
    XoXo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Cieszę się, że udało mi się Was zaskoczyć haha :D Dokładnie, masz rację :)
      Zarządzanie na licencjacie, a na magisterke chciałabym już za granicę na cos konkretniejszego :)
      Buziaki!

      Usuń
  10. najlepiej na świecie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też wracam na wakacje z camp america, odwiedzę moją host rodzinę po pracy :) więc USA dalej jest w zasięgu ręki, nic straconego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super! A gdzie jedziesz i można wiedzieć przez jaką stronkę się rejestrowałas na Camp? Swietna sprawa :) Masz rację, USA jest tak naprawdę w zasięgu ręki!
      Powodzenia i pozdrawiam!

      Usuń
  12. No zaskoczyłaś mnie szczególnie, że czytałam Ciebie na bieżąco i byłam przekonana, że Ty jesteś przekonana ahahah :D. To niesamowite jak bardzo jesteś związana z rodziną i przyjaciółmi, zazdroszczę. Twoja historia to kolejne potwierdzenie na to jak bardzo poznajemy samych siebie w czasie podróży. Fajnie ujęłaś to, że życia w USA to pewnego rodzaju "iluzja"-chociaż jeszcze mnie tam na nie ma to już teraz na 10 dni przed wylotem czuję się jakbym przenosiła się do innej czasoprzestrzeni.
    Co będziesz studiować? Powodzenia we wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha właśnie ja też byłam przekonana o swoim przekonaniu, no ale cóż :D Dokładnie, nic nie daje lepszej lekcji życia jak znalezienie się w obcym miejscu z dala od domu. Jestem mega wdzięczna za to wszystko, czego się tu nauczyłam. Powodzenia, mam nadzieję, że Twoja przygoda z programem au pair będzie jak najlepsza!

      Zarządzanie, ale na magistra wybiorę już cos bardziej konkretnego :)

      Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń
  13. Nie nadążam za Tobą haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za sobą też nie szczerze mówiąc :P

      Usuń
  14. Nie wierzę Martyna, że minął już rok. Wydaje mi się jakby to było wczoraj gdy weszłam na pll.fansite i przeczytałam o twojej notce na planie PLL . Myślałam że eksploduję, byłam taka zazdrosna, a zarazem szczęśliwa że dzięki tobie dowiedziałam się o Au Pair . A teraz ty już wracasz a ja dopiero planuję wyjazd :) Jak ten czas leci. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, wiem właśnie, BARDZO szybko to leci! Szok!
      Super, że planujesz wyjazd :) Powodzenia ♥

      Usuń
  15. Najważniejsze by być szczęśliwym w tym co się robi ! :)

    Powodzeniaaa ze wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mnie zaskoczyłaś :) ale cieszę sie, że idziesz za sercem. <3 planujesz może ten zlot PLL w tej sytuacji? :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha lubisz te niespodzianki :P Tym razem nie babcię i rodziców, a nas wszystkich zaskoczyłaś :P

    OdpowiedzUsuń