Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alki beach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alki beach. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 kwietnia 2015

Sunny day in Seattle, vlog & 100tys!

Hej! Co u Was slychac?

U mnie wszystko w porzadku, oprocz tego, ze czuje, iz czas ucieka mi przez palce... szybciej niz kiedykolwiek! Swiadomosc, ze moj pierwszy rok dobiega konca jest mega dziwna, z drugiej strony ekscytujaca, bo w moim przypadku koniec bedzie poczatkiem czegos nowego.. :) No wlasnie, proces matchowania na przedluzenie idzie OKEJ, do tej pory mialam 4 rodziny. ale zadna z nich nie okazala sie byc moim tzw. perfect matchem, takze dalej czekam. W sumie nie spieszy mi sie, bo jeszcze mam troche czasu :) O rodzinkach nie mam zamiaru pisac na biezaco, tak jak to bylo w zeszlym roku, ale obiecuje, iz dowiecie sie o nich wszystkich czegos wiecej, kiedy juz znajde nowa Host Family i bede mogla spokojnie podsumowac caly proces. 
Tak wgl, to wczoraj rozmawialam z jedna rodzina na Skype i powiem Wam, ze w porownaniu z tym jak zachowywalam sie rok temu, to roznica jest OGROMNA! Oczywiscie, w tym roku czuje sie o wiele bardziej swobodnie nie tylko ze wzgledu na poprawe angielskiego, ale ogolnie przez to, ze z amerykanskimi rodzinami mam stycznosc kazdego dnia, wiec udalo mi sie z nimi "oswoic" haha :D. Wiecej na ten temat rowniez pojawi sie w notce z podsumowaniem.
Matchowanie, mimo stresu, przynosi tez wielka frajde, takze od czasu otwarcia profilu (czwartek) chodze z wielkim bananem na twarzy. Tego samego dnia wydarzylo sie duzo innych spraw, o ktorych napisze juz za niedlugo! Taaa, czwartek zdecydowanie byl DOBRYM dniem. I'm happy.

Okej, pozwolcie, ze w koncu przejde do tematu notki. 
W zeszla sobote pogoda byla IDEALNA. Rano wybralam sie z Aga na Alki Beach (5 min samochodem od Downtown Seattle). Nie moge uwierzyc, ze dopiero po tak dlugim czasie wybralam sie na punkt widokowy Alki... Niesamowite! Downtown wyglada swietnie, z reszta, zobaczcie sami.


Uwielbiam okolice Alki <3. Strasznie podobaja mi sie domki na pobliskich ulicach, nadaja miejscu jeszcze lepszego, a'la nadmorskiego klimatu.


Noi oczywiscie sama plaza... Robi wrazenie. Jest to idealne miejsce na to, aby wychillowac i myslami przeniesc sie z (pieknego) stanu Waszyngton do Californii (polnocnej, no bo juz z drugiej strony bez przesady z tym porownaniem haha). Mozna rowniez zobaczyc Space Needle :)!

Jak widzicie na zdjeciu powyzej, odplyw byl tego dnia ogromny... Jednakze, po dwoch godzinach woda "wrocila na swoje miejsce", takze gdybym zrobila zdjecie stojac w tym samym punkcie, to cala fotka ukazywalaby wode.
Widok na gory, aaahhhh <3.

Po kilku godzinach NICNIEROBIENIAICHILLOWANIA na plazy, pojechalysmy do Discovery Parku. Kolejny raz zachwycilam sie pieknem stanu, w ktorym mam szczescie mieszkac. Zobaczcie sami!

Kolejny raz - widok na gory, omomom <3

Zapomnialam dodac, ze po drodze z Alki do Discovery jechalysmy Alaskan Way, z ktorej idealnie widac downtown Seattle... Niestety, nie mam zdjec, ALE... mozecie to zobaczyc na filmiku!!!! YES, dodalam nowego vloga :)


Nie moge sie doczekac, aby powiedziec Wam o kilku sprawach, ale na wszystko przyjdzie pora :)! Do zobaczenia w kolejnej notce... przygotujcie sie na widoki najpiekniejszego zachodu slonca, jaki w zyciu widzialam <3 Chociaz... mozecie go zobaczyc na moim instagramie, takze zapraszam!


Zanim sie pozegnam, mam jeszcze jedna rzecz do napisania...
DZIEKUJE ZA 100 TYS ODWIEDZIN! ♥

xoxo

wtorek, 19 sierpnia 2014

Alki Beach & Wild Waves Park!

Po "miesiącu miodowym", czyli nieustannym zachwycaniu się wszystkim bez wyjątku, w końcu przyszedł czas na kiepskie dni. Spędziłam w domu prawie cały tydzień z o wiele gorszym humorem niż normalnie, ale na szczęście na chwilę obecną jest już okej! Jestem pod wielkim wrażeniem, że zaledwie jeden miesiąc potrafił całkowicie odmienić mój światopogląd... Wiem, że może brzmi to tandetnie, ale naprawdę te tysiące kilometrów odległości od DOMU robią swoje... No ale mniejsza, tak jak napisałam - wszystko wróciło do normy, a za mną kolejny ciekawy weekend! 
W sobotę rano pojechałam do Bellevue (piękne miejsce, królestwo szklanych drapaczy chmur), wieczorem poszłam z Host Rodziną (nie tylko Hości i chłopcy, ale też dwóch ich kuzynów & ciocia) do chińskiej restauracji, a później na outdoor movie do parku (film dla dzieci, ale mi się podobał haha).
Wczoraj pojechałyśmy z Iloną na Alki Beach w Seattle, cudowne miejsce! Czysta woda, urocza plaża i widok na Space Needle <3. Wieczorem w końcu spotkałam się z pewną au pairką z Niemiec (jakby inaczej), która mieszka 10 min ode mnie (na szczęście downtown Woodinville mamy po środku), okazała się naprawdę super! Ogólnie cały czas dowiaduje się, że ktoś mieszka w pobliżu... Tworzy się tu naprawdę spora grupa, więc jestem z tego powodu przeszczęśliwa.
Dzisiaj byłam z chłopakami i ich babcią w parku wodnym.... Aaaaaaaaaaaaa co za miejsce <3! Płaci się chyba 40$, ale jest dostęp do praktycznie wszystkiego - mnóstwo basenów, karuzele, rollercoastery... Taa, rollercoaster. Nie wiem co mnie podkusiło, ale poszłam... Dzięki temu zdałam sobie sprawę, że większość mojego życia to seriale & jedzenie haha taak, wszystko przeleciało mi przed oczami. Nie no, nie będę kłamać, nic takiego się nie wydarzyło, byłam zbyt przejęta myślami "o boże, zaraz spadnę" żeby skupić się na czymkolwiek innym. Jednakże, trzeba przyznać, że uczucie niesamowite! Nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w Wild Waves.

Alki Beach

Wild Waves theme park

Przepraszam, że notka taka "na szybko", ale koniecznie chciałam dodać ją dzisiaj (bo jutro mega pracowity dzień się zapowiada - PRZYGOTOWANIA DO CALI <3), a jestem już zbyt śpiąca, żeby wymyślić coś "lepszego".

Trzymajcie się! Gorące pozdrowienia... z jeszcze bardziej gorącego stanu Waszyngton :).