środa, 24 września 2014

Portland /2nd day/

Niedzielę, czyli drugi dzień wypadu do Portland rozpoczełyśmy o 8 rano. Z motelu wymeldowałyśmy się o 9 i udałyśmy się na autobus, który piętnaście minut później zabrał nas do centrum. Zjadłyśmy śniadanie w przeuroczej kawiarence i pojechałyśmy do outletu Nike na obrzeżach miasta. Szczerze mówiąc spodziewałam się bardziej zachęcającego wyboru, więc ja wyszłam stamtąd z pustymi rękami, w przeciwieństwie do Judith męczącej się do końca dnia z wielką torbą haha. Następnie wróciłyśmy do downtown, zobaczyłyśmy kilka nowych, ciekawych miejsc.


Zarówno w sobotę, jak i niedzielę, kilka razy przechodziłyśmy obok sklepu Apple'a. Liczba ludzi czekających na kupno iPhone 6 była imponująca... :D


Naszym kolejnym przystankiem był Pioneer Place Mall, gdzie zjadłyśmy obiad. Ja z Julią zdecydowałyśmy się na kuchnię chińską (uwielbiam<3), a Judith na sushi. Najpyszniejsza godzina mojego życia! Następnie, pełne (aż za bardzo), ale i ucieszone (jakby inaczej), udałyśmy się po raz kolejny na Waterfront, gdzie totalnie się wychillowałyśmy. Ostatnim punktem wyprawy do Portland miała być wizyta w Voodoo Doughnuts, której strasznie nie mogłam się doczekać. Niestety, nie spodziewałyśmy się tak wielkiej kolejki (podobnej do tej pod sklepem Apple'a!), a że do autobusu Portland-Seattle miałyśmy jedynie pół godziny i kawałek drogi, nie udało nam się tego celu osiągnąć. Ahhh, może innym razem uda mi się dorwać to różowe pudełeczko z pysznościami? Oby.

W drodze powrotnej miałam okazję zobaczyć jeden z piękniejszych zachodów w życiu. Idealna, czerwona kula i urzekające niebo... Niestety, zanim znalazłam aparat było już za późno, by to odpowiednio uchwycić, także to co widzicie ani trochę nie oddaje rzeczywistego uroku. A szkoda...

To by było na tyle, jeśli chodzi o mój weekend w Portland. Na pewno o czymś zapomniałam, inaczej nie byłabym sobą. Dobrze się bawiłyśmy! Miasto samo w sobie ma fajny klimat, ale zdecydowanie bardziej wolę Seattle. Jest większe, ciekawsze, ładniejsze, MOJE.

 Ogólnie postanowiłam, że bardziej przyłożę się do prowadzenia tego bloga. Mam już kilka pomysłów na notki i na pewno postaram się dodawać je bardziej systematycznie (jednakże z tą ilością też nie ma co przesadzać, bo co za dużo to nie zdrowo). PS. Czy są tu jakieś przyszłe au pairki? Myślę o pewnym cyklu notek, ale jeśli nie ma tu odpowiedniej publiczności to bez sensu :D.

Do następnego!
♥♥♥

25 komentarzy:

  1. Od jakiegos czasu zastanawiam sie juz tez nad au pair :) mieszkam niedaleko Bielska, bedzie moze kiedys mozliwosc spotkania sie tam z Toba, gdy wrocisz? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie, to odezwę się, gdy będziesz już w Pl, póki co to życzę Ci niezapomnianych chwil! i czekam na kolejne posty! ;)

      Usuń
    2. Dziękuję<3 Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Jestem przyszła i potrzebuję motywacji. <3
    Także chętnie zapoznam się z tym cyklem, hahaha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, super, dobrze wiedzieć! Powodzenia<3

      Usuń
  3. Bardzo przyjemne wrażenie robi Portland, lubię tego typu klimatyczne miasta :)
    Sporo już zobaczyłaś przez ten czas, jaki tu jesteś! Kurde, muszę się wziąć za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też masz już na koncie sporo ciekawych miejsc♥ Masz już jakieś plany na urlop? Zawsze mnie to ciekawi u każdej au pairki, na co się decydują :D

      Usuń
    2. Na jeden tydzień urlopu wyjadę najprawdopodobniej do Miami i stamtąd wezmę rejs na Bahamy :) I to właściwie jedyne moje plany na tą chwilę, bo reszta zależy od tego, czy będę przedłużać, czy nie. W razie co - miesiąc na Cali, Kanion itd. to całkiem spoko opcja :)
      A u Ciebie jak to wygląda?

      Usuń
    3. Mega, brzmi super <3 Ja też myślę o Miami, no albo Hawaje bo ode mnie są tansze bilety niż z East Coast (niestety wciąż drogie) na jeden tydzień, a na drugi East Coast. Nie sądzę, abym przedłużała, więc na travel month również wybieram się do Cali, chciałabym na dwa tygodnie bo jestem mega zakochana, a co do reszty to zobaczy się :) Grand Kanion, SF, Las Vegas etc to będą moje weekendówki (jak uzbieram kasę) :D

      Usuń
  4. Ja bardzo chciałabym zostać au pairką, ale moge nią zostać dopiero za 4 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo czasu na zastanowienie :) Korzystaj ze szkolnych lat póki możesz, bo jeszcze Ci tego będzie kiedyś brakować :)! Pozdrawiam

      Usuń
  5. Ja po skończeniu liceum chciałabym wyjechać do USA jako au-pair! Jakikolwiek masz pomysł na cykl to go realizuj, bo jestem w 100% pewna że zaciekawi wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myslisz, dziękuję :)!

      Usuń
  6. Także jestem ciekawa tego nowego cyklu ponieważ zastanawiam się nad byciem au pair za rok gdzieś po maturach i nie mam pojęcia gdzie iść i czy wogle iść na studia

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest chyba jedna z najlepszych rzeczy w Ameryce, jedzenie! Tyle jedzenia, tak różne, taki wybór. Coś cudownego!
    2 ostatnie zdjęcia piękne! Melduję się :) Pisz pisz, lubię takie notki, jest ich pełno ale nigdy za wiele, dla decydujących się na bycie Au Pair każda notka jest przydatna nawet jeśli czytała podobną 100 razy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór duży, ale czasem (cały czas haha) tęsknie za typowym polskim jedzeniem, o które tu niestety trudno (mówię o swoim rejonie, wiadomo w NYC czy Chicago to inna sprawa). Zgadzam się, sama przez taki etap czytania/oglądania dosłownie wszystkiego przechodziłam :P

      Usuń
  8. Każda porada się przyda.. pisz! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam nowy cykl, pisz koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam z niecierpliwoscia na nowy cykl ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. przyszłe aupair'ki? OBECNA! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziś właśnie wszedłem na twojego bloga i mam zamiar przeczytać wszystkie posty! Kocham USA!
    Chłopaki też mogą starać się o takie wyjazdy? :)
    Pozdrawiam, miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń